Blog o wszystkim

Wpis

wtorek, 21 stycznia 2014

Nieodwaga

Lubię czasem patrzeć na małe dzieci, obserwować ich
odwagę. Hm… tak właściwie to brak strachu. Odwagą bym tego jednak nie nazwała,
w końcu odważny ten, kto idzie naprzód pomimo strachu. Te dzieci, faktycznie,
idą naprzód, czasami nawet biegną, ale nie mają zielonego pojęcia o ryzyku, o
niebezpieczeństwach na nie czyhających podczas niektórych zabaw, o możliwości
porażki… Nie wiedzą o tym i to właśnie sprawia, że tak szybko się rozwijają. W
ich życiu pojawiają się zmiany – te niezauważalne, te nieco większe, te mające znamiona
rewolucji, te, po których nic już nie będzie takie jak przedtem.

Patrzę na swoje życie i zastanawiam się, kiedy ostatni
raz coś się w nim zmieniło. Wiesz, taka duża zmiana niosąca w osobie sporą
dawkę pozytywnej energii. Nie pamiętam. Jeżeli nie pamiętam, to znaczy, że to
było dawno…

Jestem niewolnikiem strachu. Boję się zmian, boję się, że
zmieni się na gorsze. Tak, czasami jestem pesymistką. Boję się, że moje życie
zostanie wywrócone do góry nogami. Boję się, że moja bezpieczna przystań
przestanie istnieć. I nieważne, że może się zmienić się lepsze. Nieważne, że
moje życie może wywrócić się na lewą stronę, tą lepszą stronę. Nieważne, że
kolejna przystań może być jeszcze piękniejsza i obfitująca w cudowne emocje,
doznania i wspomnienia.

Jestem niewolnikiem strachu. Jestem niewolnikiem
niedowagi. Bo nieodwaga lepiej brzmi,
jak śpiewa jeden z najlepszych polskich wykonawców – Artur Rojek. Podobno
pierwszym etapem wyzdrowienia jest uświadomienie sobie, co człowiekowi, tak
naprawdę, dolega. Podobno jest jeszcze dla mnie szansa…

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
ravaume
Czas publikacji:
wtorek, 21 stycznia 2014 19:55

Polecane wpisy

Kanał informacyjny

Opcje Bloxa